Tej nocy...A może dnia? Nie mogłam zasnąć.Marcela spała już po paru minutach,lecz cały czas mamrotała coś pod nosem.
"-Nie lubię Rafała..."
Byłam bardzo zmęczona a jednak nie mogłam zmrużyć oka nawet na chwilę.W pewnym momencie usłyszałam jak chłopacy rozpalili ognisko.Blask rozświetlił część zielonego namiotu.Usłyszałam ich ciche szepty.Oparłam się chęci wyjścia z namiotu i porozmawiania z nimi.
Zaczęłam zastanawiać się gdzie jest Kuba.Czy przeżył? Czy jest bezpieczny? Poczułam niemiły ucisk w brzuchu.
-Nie lubię Rafała...-powiedziała Marcela przez sen.
-To chyba twoja ulubiona kwestia-mruknęłam i zanim się obejrzałam zasnęłam.Sny jak zawsze miałam dziwne.Lecz tym razem zamiast igrzysk piratów,kolejki przechodzącej przez wodospad w moim domu śnił mi się zamek Gilberta.Oraz jego faceci w ręcznikach.Fuj.Nagle poczułam że coś szarpie mnie za ramię.Obudziłam się i nabrałam powietrza w płuca.Spojrzałam w stronę wyjścia z namiotu.Siedział tam tylko Kacperek z dziwną miną.
-Śpiewasz przez sen.
-Śpiewam?
-Tak.Wychodź śniadanie-powiedział i wyszedł.Potrzebowałam chwilki żeby zrozumieć gdzie jestem.Spojrzałam na Marcelę,lecz w miejscu gdzie spała już jej nie było.Przetarłam oczy i ziewnęłam.Ręką przeczesałam włosy żeby chociaż jakoś wyglądać.Gdy wyszłam na dwór było jeszcze ciemno.
-Noc?-skierowałam to pytanie do Seweryna.
-Zaraz ranek-ziewnął.Miał podkrążone oczy i zmęczony wzrok.
-Spałeś coś?-spytałam.
-Nie.Ktoś musi was pilnować.-uśmiechnął się lekko.-Poza tym miałem zmieniać się z Kacprem ale kiedy przyszła jego kolej budząc go dostałem z nogi w twarz.Kacper niewinnie się uśmiechnął.
-Powiedz...Co robiliście na pustyni?-spytał.
-Poznałyśmy w zamku Gilberta Martynę...Miała tam na nas czekać ale nie było jej.
-Zamku? Gilberta?-powiedział skołowany Kacper.
-A co wy tam robiliście?Znaczy się na pustyni.
-O tym chciałem z wami porozmawiać.- Seweryn przybrał poważną minę-Skoro cała nasza piątka tu trafiła jest cień szansy że jest tu ktoś jeszcze.A właśnie...Nie spotkaliście może Kuby po drodze?
Marcela przecząco pokiwała głową.
-No to mamy problem...-Seweryn spuścił wzrok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz