sobota, 14 czerwca 2014

Wszystko jest możliwe!-Kacperek złodziejem prania!-Rozdział 10

Parę chwil później Kacper podał nam wyśmienite śniadanie składające się z jagodopodobnych roślin. Gdy zjedliśmy chłopacy spakowali namiot i przyczepili go do koni. Razem z Marcelą ugasiłyśmy ognisko i wsiadłyśmy na konie.
-Tak właściwie gdzie jedziemy?-zagadnęłam.
-Gdziekolwiek-mruknął Seweryn-Nie możemy tu zostać.
-Nasz poprzedni plan składał się z dotarcia do Zamku Luminos.-mruknęła Marcela-Gdybyśmy tam dotarli moglibyśmy wrócić do naszego świata ale...
-...Nie możemy wrócić bez Kuby!-wyrwało mi się.
-Tak, właśnie.
-Musimy go znaleźć-powiedział Seweryn i nałożył na usta materiał.-Pojedźmy do tego zamku.
Kacper zrobił to samo i dumnie się wyprostował. Marcela pokazała Sewerynowi, którą drogą ma jechać. Chłopak spiął konia i ruszył przed siebie. Kacper ruszył za nim. Wiatr zaczął muskać mi twarz. Zmrużyłam oczy, żeby lepiej widzieć chociaż miałam okulary. Niebieska trawa zaczęła się robić coraz większa. Powietrze stało się wilgotniejsze i zimniejsze. Ukryłam twarz za plecami Kacpra.
-No nieźle...-usłyszałem cichy szept chłopaka po jakimś czasie. Wyłoniłam się zza niego i również oniemiałam ze zdumienia. Przed nami wznosił się wielki pałac oblany promieniami słońca. Wokół niego rosło majestatyczne miasto w srebrnych barwach. Zza pałacu spływał krystalicznie czysty wodospad. Przyglądałam się temu z szeroko otwartymi oczami.
-Pięknie...-uśmiechnęłam się pod nosem. Spojrzałam w stronę Marceli, miała taką samą minę co ja. Zatrzymaliśmy się kawałek dalej od miasta żeby porozmawiać.
-Myślisz że nie będziemy się wyróżniać w tych strojach?-spytałam się Marceli.
-A bo ja wiem? W zamku tego zboczeńca dziewczyny nosiły sukienki...Ale nawet o tym nie myśl ja w życiu nie włożę!
-Chyba nigdy się nie zmienisz-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jeśli coś podpatrzycie to możemy to skołować...-zaczął Seweryn.
-Zrobimy to jak z filmu! Ukradniemy komuś pranie!-krzyknął Kacper.
-Skoro chcesz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz