-Co ty tu...-wyjąkałam.
-Długa historia-powiedział szybko Seweryn.-Wyglądacie na rozpalone.Ile tu spędziłyście?
-Może dwie godziny?-odpowiedziała Marcela
-To i tak dużo-westchnął.-Wsiadajcie.-wskazał na dwa konie niedaleko nas.Jeden gniady a drugi śnieżno biały.Kacperek wsiadł na białego konia a ja za nim.Pozostała dwójka zrobiła to samo i zaraz pędziliśmy przed siebie.Konie bardzo szybko się poruszały jak na taką powierzchnię.No właśnie konie.Kolejny punkt do listy: "wspólne cechy obu światów".Ale bardziej interesowało mnie inne pytania.Jakim cudem przeniósł się tu, również Kacper? Może wpadł za nami? Albo podobnie? Te pytania nurtowały mnie całą drogę aż w końcu dotarliśmy do miejsca gdzie pojawiała się niebieska trawa.
-Czy to jest niebieskie?!-krzyknęłam przez wiatr muskający nam twarz.
-Tak!-ledwo co usłyszałam głos Kacperka.Ciekawe co mnie tu jeszcze spotka.Od pojawienia się niebieskiej trawy minęło już około dwudziestu minut a my nadal jechaliśmy.
Nagle w oddali zobaczyłam mały namiot.Chłopak skierował konia w tamtą stronę.Gdy zeszliśmy dopiero teraz zauważyłam jak dziwnie był ubrany.Usta oraz głowę miał zaryte kolorowym materiałem więc było tylko widać jego brązowe oczy.Zdjął chustę i otarł pot z czoła.
-Witaj-w końcu uśmiechnął się do mnie.Myślałam że zaraz się rozpłaczę,lecz z trudem się powstrzymałam.Marcela stanęła obok mnie uśmiechając się lekko.
-Powiedz nam,jak się tu znalazłeś?-spytała.Chłopak podrapał się po głowie i spojrzał na Seweryna.On zarzucił swoimi ciemnymi włosami i wzruszył ramionami.
-W sumie...Nie wiem.
Spojrzałam na niego jak na wariata.
-Jak to nie wiesz? Nas wessała czarna dziura! A ty może sobie odrzutowcem przyleciałeś,co!?-powiedziałam skołowana.
-To znaczy to było tak szedłem sobie do domu a tu nagle BUM!-uniósł ręce.-Nagle wszystko zrobiło się czarne i znalazłem się o tutaj.
-O tutaj?-spytała Marcela.
-Konkretniej tam.-wskazał palcem małą polane niedaleko.Rosło tam mnóstwo kwiatów o różnych,zimnych barwach.
-Teraz lepiej się prześpijcie-Seweryn zaczął niczym specjalista.-Musicie być zmęczone.To podobno wpływa na cerę...Poza tym jest późno.
-Ale to słońce...-zaczęła Marcela.
-Jesteś zmęczona.
-Co niee...
-Jesteś zmęczona.
-Seweryn posłuchaj...
-JESTEŚ ZMĘCZONA!
-IDĘ SPAĆ!-krzyknęła i pociągnęła mnie za sobą do namiotu.
-Czy to jest niebieskie?!-krzyknęłam przez wiatr muskający nam twarz.
-Tak!-ledwo co usłyszałam głos Kacperka.Ciekawe co mnie tu jeszcze spotka.Od pojawienia się niebieskiej trawy minęło już około dwudziestu minut a my nadal jechaliśmy.
Nagle w oddali zobaczyłam mały namiot.Chłopak skierował konia w tamtą stronę.Gdy zeszliśmy dopiero teraz zauważyłam jak dziwnie był ubrany.Usta oraz głowę miał zaryte kolorowym materiałem więc było tylko widać jego brązowe oczy.Zdjął chustę i otarł pot z czoła.
-Witaj-w końcu uśmiechnął się do mnie.Myślałam że zaraz się rozpłaczę,lecz z trudem się powstrzymałam.Marcela stanęła obok mnie uśmiechając się lekko.
-Powiedz nam,jak się tu znalazłeś?-spytała.Chłopak podrapał się po głowie i spojrzał na Seweryna.On zarzucił swoimi ciemnymi włosami i wzruszył ramionami.
-W sumie...Nie wiem.
Spojrzałam na niego jak na wariata.
-Jak to nie wiesz? Nas wessała czarna dziura! A ty może sobie odrzutowcem przyleciałeś,co!?-powiedziałam skołowana.
-To znaczy to było tak szedłem sobie do domu a tu nagle BUM!-uniósł ręce.-Nagle wszystko zrobiło się czarne i znalazłem się o tutaj.
-O tutaj?-spytała Marcela.
-Konkretniej tam.-wskazał palcem małą polane niedaleko.Rosło tam mnóstwo kwiatów o różnych,zimnych barwach.
-Teraz lepiej się prześpijcie-Seweryn zaczął niczym specjalista.-Musicie być zmęczone.To podobno wpływa na cerę...Poza tym jest późno.
-Ale to słońce...-zaczęła Marcela.
-Jesteś zmęczona.
-Co niee...
-Jesteś zmęczona.
-Seweryn posłuchaj...
-JESTEŚ ZMĘCZONA!
-IDĘ SPAĆ!-krzyknęła i pociągnęła mnie za sobą do namiotu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz