Chłopacy objęli warte a my ułożyłyśmy się wygodnie w namiocie.Nagle w jednym momencie zaczęły mnie nękać wszystkie rzeczy,które do tej pory odkładałam na później.
-Marcela?-szepnęłam.
-Hm?
-Jak myślisz...Ta Martyna nie przypomniała Ci kogoś?
Dziewczyna podniosła się i spojrzała na mnie a ja zauważyłam błysk w jej oku.
-Przypominała tą naszą nie?
-Tak...-skinęłam głową.-Jak myślisz? Gdzie jest teraz?
-Nie mam zielonego pojęcia...-mruknęła.-Pewnie gdzieś daleko stąd...Ale jeśli tu wróci pożałuje.A teraz idź spać.Nie będę później słuchała jak gadasz o tym jak jesteś nie wyspana!
Uśmiechnęłam się do przyjaciółki i spróbowałam zasnąć.
Ten cały świat był dziwny,ale podobało mi się tutaj.Zastanawiałam się czy ktoś zauważył nasze zniknięcie...Tutaj minęło parę dni,a może tam parę godzin?
Postanowiłam już o tym nie rozmyślać i zaraz później zasnęłam.
Rano obudził mnie wesoły śmiech Seweryna.Przetarłam oczy i ziewnęłam.Marcela jeszcze spała więc nie zamierzałam jej budzić.Wyszłam z namiotu i rozciągnęłam się.
-Dzień dobry-uśmiechnęłam się do chłopaków.-Jak tam noc?
-Słabo-westchnął Kacperek.-Przespałbym się.
-Pogadaj z Marcelą my musimy zaraz iść.
-Gdzie?-spojrzałam na niego otępiale.Brunet westchnął i uśmiechnął się do mnie.Po chwili zrozumiałam.Ogarnęłam swoje włosy,które sterczały we wszystkie strony.
Wraz z Sewerynem ruszyłam w stronę kuźni.Dwa słońca leniwie wysunęły się zza wodospadu.To miejsce nadal zapierało mi powietrze w piersiach.Krystalicznie czysta woda odbijała promienie słońca i tworzyła lekko widoczną tęczę nad miastem.Mieszkańcy zaczęli wychodzić z domów i zajmować się swoimi codziennymi sprawami.Gdy dotarliśmy do celu nasz pracodawca powitał nas na progu.Uśmiechał się promiennie.
-Witajcie dzieciaki!-powiedział i podał fartuch Sewerynowi.-Zaraz pomożesz mi przy wykuwaniu mieczy,znowu armia ma nabór i potrzebują na rekrutację...
-Armia?-zagadnął brunet.
-Tak...Wy nie z tej ziemi jesteście czy co?-zaczął się śmiać i odszedł.
-Nie chciałbyś wiedzieć ile w tym prawdy...-mruknęłam sama do siebie i poszliśmy za nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz