Gdy rano wstali słońce przedzierało się przez małe okna.Lucy otworzyła swoje brązowe oczy i zamrugała szybko.Podniosła się z twardej podłogi i zaczęła rozciągać obolałe ręce.Gdy rozejrzała się wokół zauważyła że w pobliżu nie ma jej przyjaciółki.Blondynka zaczęła przechadzać się po hangarze w poszukiwaniu szatynki.Znalazła ją przy oknie.
Emily rozmawiała z kimś przez telefon a z oczy płynęły jej łzy.Lucy schowała się za jakimiś kartonami i wyczekiwała aż dziewczyna skończy rozmawiać.
-Tato...-usłyszała cichy szloch-Ale jak to? Dlaczego akurat teraz miałabym ją spotkać...Rozumiem...Dobrze...Ja też Cię kocham.-powiedziała i rozłączyła się.Nagle rozpłakała się.Gdy nagle usłyszała jakiś szmer dobiegający z miejsca gdzie spali szybko wytarła łzy i znów przybrała wesoły wyraz twarzy.
Lucy pobiegła tam i usiadła jakby nigdy nic.Po chwili dołączyła do niej przyjaciółka.
-Wszystko gra?-spytała blondynka.
-Jasne,czemu miało by nie grac?-uśmiechnęła się szeroko.Emily była osobą optymistyczną i naładowaną pozytywną energią.Chwilę później zbudził się Max oraz bliźniaki.Postanowili że pójdą gdzieś na śniadanie i potem pomyślą co dalej.Nie daleko portu była mała restauracja.Emily postawiła wszystkim naleśniki.Usiedli na zewnątrz pod wielkim parasolem.Zaczęli rozmawiać o tym gdzie kiedyś mieszkali,gdzie chodzili do szkoły i o wszystkich rzeczach,tylko nie o potworach,które je ścigały.Słońce przygrzewało przyjemnie a wiatr wiał lekko.
Nagle Lucy spostrzegła chłopaka,który przyglądał jej się dziwacznie.Miał ciemną karnacje i burze czarnych loków na głowie.Na jednej nodze miał gips i poruszał się na kulach.Bacznie obserwował każdy mój ruch.Pociągnęłam za rękach Emily i ruchem oczu wskazałam jej bruneta.Spojrzała na niego i skinęła głową.
-Widzicie tego faceta po lewej Lucy?-uśmiechnęła się jakby opowiadała jakąś śmieszną historię.-Tylko nie odwracajcie się jednocześnie.I udawajcie że gadamy o czymś zabawnym.
Lucy zachichotała.Max uśmiechnął się szeroko i kątem oka spojrzał na przybysza.
Kelnerka przyniosła na tacy piec talerzy na których leżało parę parujących naleśników.Bliźniaki zaczęły je pochałaniać,wniebowzięte a reszta podejrzliwie obserwowała chłopaka.
-Myślicie że to kolejny potwór?-mruknęła Emily.
-Bardzo możliwe-Lucy odkroiła kawałek naleśnika i włożyła go do buzi.-Nie często ktoś się nam przygląda.
-Może się zakochał?
-Em? Serio?-blondynka uniosła brew.
-Bardziej prawdopodobna jest pierwsza wersja.-westchnął chłopak.
-Znowu będziemy walczyli?-spytała dziewczyna-Nadal wszystko mnie boli...
-Chyba zaopatrzę nas w roczny zapas bandaży-mruknęła szatynka.
Nagle chłopak ruszył w ich stronę.
-Zaraz się wszystkiego przekonamy-w jego oczach pojawił się niebezpieczny błysk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz