środa, 12 marca 2014

Wszystko jest możliwe!-Rozdział 1-Czarna dziura

Zadzwonił dzwonek.Z wielką prędkością spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z sali.Pobiegłam do szatni aby uniknąć tłumów,lecz coś mi nie wyszło... Pierwszoklasiści stali przy oknie i pchali się po kurtki.Westchnęłam cicho i położyłam plecak na ławce pod ścianą.Nie miałam najmniejszej ochoty się tam pchać.Wzrokiem wyszukałam jakiejś osoby,której mogła by mi odebrać.Spostrzegłam stojącego pod kolumną Mateusza,czającego się na miejsce.Pomachałam mu i podbiegłam.
-Będziesz się rzucał?-uśmiechnęłam się szeroko.-Masz mi też odbierz.Chłopak skinął głową,uśmiechnął się i rzucił w tłum.Mateusz był wysokim,ciemnowłosym pierwszoklasistą i moim starym kumplem.Po paru sekundach wyszedł z dwoma kurtkami w rękach.
-Gorzej wyjść niż wejść.-wyszczerzył swoje zęby w uśmiechu i podał mi kurtkę.
-Dziękuje ci-ubrałam kurtkę w drodze i ubrałam plecak.-Do zobaczenia!-krzyknęłam i wyszłam przed szkołę.Ruszyłam w stronę przystanku aż poczułam kogoś rękę na ramieniu.Odwróciłam się i zobaczyłam Marcelę oraz Kubę.Chłopak wyszczerzył się i pomachał mi.
-Jedziemy razem.-uśmiechnęła się brunetka.Marcela była uroczą osobą.Nigdy nie zrobi tego co jej karzesz.No chyba że dasz jej żelka.
-Ale on nie mieszka...-nagle zauważyłam że patrzy się na mnie dziwnie.Zmarszczyłam brwi i dopiero teraz ujrzałam jeszcze jednego chłopaka stojącego za nią.
-Ty musisz być Seweryn-uśmiechnęłam się.
-Nom.
-Mamy razem projekt do zrobienia.-wyjaśnił mi Kuba.Zrobiłam minę jakby ktoś poraził mnie prądem.-Coś nie tak?
-Nie,nie nic-uśmiechnęła się lekko.-Pośpieszmy się albo autobus nam ucieknie.
Całą czwórką ruszyliśmy w stronę przystanku.Słońce miło przygrzewało.Dopiero teraz zobaczyłam że wszyscy inni uczniowie zniknęli.Nagle usłyszałam grzmot.Spojrzałam w niebo ale nie było na nim ani jednej chmurki.
-Słyszałaś to?-Seweryn zagadał do Marceli.Skinęła głową i spojrzała na mnie.Wzruszyłam ramionami i nagle stało się coś czego nigdy bym się nie spodziewała.Ziemia pod nami zatrzęsła się i zmieniła kolor na brązowo czarny.Zaraz potem rozpadła się jakby była z papieru.Spadliśmy w ciemną otchłań.Zimny wiatr uderzył w moją twarz.Instynktownie złapałam cię najbliżej rzeczy obok mnie,czyli kurtki Marceli.
-Julia trzymaj się!-usłyszałam jej głos.Spróbowałam coś zobaczyć,lecz spadaliśmy szybko i nawet nie mogłam wziąć oddechu.Chwilę potem straciłam przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz