piątek, 14 marca 2014

Wieczna Przyjaźń-Rozdział 3

Max sięgnął po swój miecz i powoli wstał nasłuchując.Słyszeli walenie na dachu jakby coś po nim chodziło.
-Zostańcie tu-powiedział.
-Ja też umiem walczyć!-powiedziała Lucy z de terminacją w oczach.
-Nawet nie masz broni...
Dziewczyna zaczęła rozglądać się po hangarze.Sięgnęła po metalową rurę leżącą niedaleko skrzynek.
-Już mam.
Chłopak westchnął i przeniósł wzrok na Emily.
-Zajmiesz się bliźniakami?-dziewczyna skinęła głową i podeszła do dzieci.-Idziemy.
Max i Lucy wyszli po woli na zewnątrz.Nic nie wskazywało na to że ktoś tu jest.Chłopak ruchem ręki wskazał drabinę prowadzącą na dach.Dziewczyna zaczęła wchodzić do góry w jednej ręce trzymając rurę a w drugą wdrapując się.Gdy była już na górze doznała szoku.Poczuła się jakby miała nogi z waty.Stało tam z trzech mężczyzn wysokich na dwa i pół metra.W rękach dzierżyli maczugi nabijane kolcami.W jednym strasznym momencie jeden się odwrócił i ryknął.Ręce miał pokryte rozmaitymi tatuażami oraz skórzaną kurtkę bez rękawów.Max właśnie wszedł na dach i zamurowało go dokładnie tak jak Lucy.
-Pękasz?-próbował się uśmiechnąć.Przełknęła ślinę i skinęła przecząco głową.Uniosła swoją metalową rurę i zbierała w sobie odwagę.Chłopak uniósł swój miecz i zaczął biec na jednego z nich.Potwór z łatwością odbił go jednym uderzeniem.
-Max!
-Nic mi nie jest-krzyknął wstając.Ale stworowi to nie wystarczało,zaczął szarżować na Max'a.Dziewczyna pomyślała że nie ma najmniejszych szans walcząc tym.
-Raz się żyje.-powiedziała do siebie i rzuciła rurą w potwora.-No dawaj!
Rura walnęła go w głowę na chwilę go ogłuszając.Ale zaraz odwrócił się z wściekłością w oczach.Jego kumple stali z drugiej strony i próbowali zniszczyć dach hangaru.Nagle Max skoczył i rozciął potwora na pół.Zamknęłam oczy z podziewając się strasznego widoku.
Spoko-usłyszała głos chłopaka-Oni zamieniają się w pył.
Miał rację po potworze została tylko kupka kurzu.Jego pobratymce zauważyli co się stało i odwrócili się do nich.Max stanął w pozycji bojowej i uniósł swój miecz.
-Gotowa na drugą rundę?-spytał.Podeszłam do niego i wzięłam w ręce swoją broń.
-Jasne.

1 komentarz: