Powoli zacząłem schodzić po schodach.Za mną szła Lissa uzbrojona w zabójczy wieszak.Zaciskałem zęby przy każdym skrzypnięciu.
-Kyaa!-usłyszałem za swoimi plecami.Odwróciłem się i zobaczyłem dziewczynę lecącą w moją stronę.Przetoczyliśmy się razem przez schody i wylądowaliśmy na dywanie.
-Lissa...
-Przepraszam! Poślizgnęłam się.-mruczała pod nosem.
-Dobra ale teraz ciii...-powiedziałem i wstałem z pałką w ręce.Skinąłem do niej głową i powoli weszliśmy do salonu.Rozejrzałem się wokoło.Pokój był w zupełnej ruinie.Stolik leżał na kanapie,firany były porwane,a lampa leżała na ziemi.
-Co tu...Nosz!-walnąłem się o komodę leżącą na podłodze.Lissa stała przy drzwiach do kuchni.Lekko je pchnęła i spojrzała.Nagle cicho pisnęła i odeszła kawałek.
-Co jest?-podszedłem do niej i spojrzałem przez szparę.Nie uwierzycie ale przy mojej lodówce stał wielki...Troll.Cofnąłem się podrapałem w głowę.
-Musiałem za mocno oberwać.
-Idź zadzwoń po policję.
-Po policję na trolla?-zdziwiłem się.
-Idź!-syknęła.Spojrzałem na nią i skinąłem głową.Gdy odszedłem po telefon usłyszałem krzyk dziewczyny.
-Wracaj!
Pobiegłem szybko żeby sprawdzić czy nic jej nie jest.Gdy otworzyłem drzwi na oścież zobaczyłem tylko ją stojącą na miejscu trolla.
-Zniknął.-powiedziała.Kątem oka zauważyłem że znów schowała telefon.
-Jak to zniknął?
-No nie wiem.Spojrzałam na chwilę na salon i gdy znowu chciałam zobaczyć go już nie było!-powiedziała z zawrotną prędkością.
-Dobra spokojnie,teraz muszę tylko sprzątnąć zanim...-nagle rozległ się dźwięk otwieranych drzwi.-No świetnie.
Moja mama weszła do salonu z papierowymi torbami.
-Ethan kupiłam ci tą książkę,o którą...ETHAN!? Co tu się dzieje!?-krzyknęła i upuściła wszystkie zakupy.
-Mamo ja ci wszystko...
-Nic mi nie tłumacz!-przerwała mi.-Co tu się stało?!
-No więc był tu troll.
-Troll?
-Tak troll.
-Chłopie gorączkę masz czy co?! I po co ci ta pałka?!
-Wiedziałem że tak będzie-zwiesiłem głowę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz