środa, 29 stycznia 2014

Drużyna Cienia-Rozdział 1

W spokoju jadłam swojego suchego tosta,aż ktoś nagle zapukał do drzwi.Wszyscy spojrzeliśmy w tamtą stronę.Nami odchrząknęła i spojrzała na nas.
-Miał dzisiaj przyjść ktoś z dowództwa?-spytała.Zaprzeczyłam ruchem głowy.-Dobra zbiórka.
Wszyscy wstaliśmy.Zaczęliśmy całą czwórką się ustawiać.Nagle Leo schylił się i porwał ze stołu mojego tosta.
-Ej!-krzyknęłam ale Nami zaraz skarciła mnie wzrokiem.Stanęliśmy na baczność i wbiliśmy wzrok w dziewczynę.Ona tylko kiwnęła głową i powoli otworzyła drzwi.
-Co pan tu robi?-również stanęła na baczność.Otworzyłam oczy z zdziwienia.Nami miała bardzo wysoką rangę i nie musiała się tak zachowywać w obecności osób z niższą.Ale skoro tak to musiał być ktoś ważny.
-To nagły przypadek-usłyszałam donośny głos.Do naszej małej bazy wmaszerował jakiś mężczyzna.Miał kędzierzawe,czarne włosy oraz bliznę przechodzącą przez oko.Był trochę wyższy od Nami.
-Usiądźcie.-skinął do nas głową.Postąpiliśmy za "rozkazem" i usiedliśmy.
-Admirale...Co pana tu sprowadza?-spytała.Wyglądała na lekko poddenerwowaną.
-Mam dla twojej drużyny misje...-powiedział a Nami wytrzeszczyła na niego oczy.-Wiem że jesteście dopiero początkujący ale niestety wszystkie inne są zajęte a wy mieścicie się akurat w zamieszczeniach rangi.
Nasza drużyna dopiero co tydzień temu została mianowana wyższą rangą B.
-Dobrze na czym ona polega?-spytała.
-To...Dość skomplikowane.Jedna osoba z waszej czwórki...-odchrząknął.-Tak jakby musi przenieść się w przeszłość.
-Słucham?-Nami oparła się o stół.
-Spokojnie to nic niebezpiecznego.Po prostu musi wykonać misje i nie dać się złapać.
-Złapać?
Admirał skinął głową i z kieszeni kurtki wyjął mały notesik i zaczął przewracać w nim kartki.
-Dobrze...Która z was to Lucy Collins?-spytał.Przełknęłam ślinę i wystąpiłam.
-T-to ja.
-Dobrze ty się podejmiesz tej misji.
Nagle całe moje ciało przeszył zimny dreszcz.Nigdy nie byłam na misji sama.Najczęściej jeździłam z Nike,ponieważ świetnie się razem dogadujemy.Miałam też parę misji z Leo,ale nigdy sama.Stałam oszołomiona przez jakiś czas.
-Tak jest!-powiedziałam w końcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz