Wyszedłem ze szkoły naburmuszony.Najgorsza nauczycielka świata!No bo co ona sobie myślała?Jak można postawić jedynkę za bieganie? I to w liceum?!Co ja mam pięć lat!?Postanowiłem o tym nie myśleć i odzyskałem spokój.Nagle zauważyłem jakąś dziewczynę.Miała czarne włosy z zielonymi pasmami i tego samego koloru oczy.Stała na chodniku i jak oszalała machała komórką.Podbiegłem do niej szybko i spytałem:
-Co ty robisz?
Spojrzała na mnie a jej oczy zabłysnęły.
-Mówisz do mnie?
-Tak a do kogo?-zaśmiałem się.
-No..ja..tylko rozmawiałam z mamą.-powiedziała z schowała komórkę za plecy.-No więc ja może sobie pójdę...
-Nie ma mowy!-pociągnąłem ją za rękę.-Musimy skończyć projekt termin kończy się za tydzień a nawet go nie zaczęliśmy!
-Co...?
-No co ty...Nie pamiętasz mnie?-uśmiechnąłem się.-To ja Ethan!
Dziewczyna patrzała na mnie jak na jakiegoś idiotę.
-Halo..Lissa?
-A no tak!Ethan!-podskoczyła.-Przepraszam po prostu...się nie wyspałam.To...idziemy robić ten projekt?
Ręce jej drżały więc się zaniepokoiłem.
-Na pewno nic ci nie jest?Może zabrać się do lekarza albo...
-Nie,nie,nie! Jest dobrze to po prostu się nie wyspałam!
-Dobra...to chodźmy-powiedziałem i poszedłem przed siebie.Lissa przez chwilę stała nie ruchomo i patrzała ale zaraz podbiegła do mnie i skierowaliśmy się do mojego domu.Przez całą drogę rozglądała się nerwowo,jakby coś miało zaraz na nią wyskoczyć.Nie znałem jej długo,poznaliśmy się dopiero miesiąc temu na rozpoczęciu roku szkolnego ale nawet ja zauważyłem że coś nie gra.Gdy doszliśmy do domu nagle się zatrzymała.
-Wejdź-uśmiechnąłem się.Ona skinęła głową i weszła.Zciągnąłem czarną kurtkę i powiesiłem ją.
-Mogę?-ukłoniłem się i zaśmiałem.Nie spodziewałem się takiej reakcji.Myślałem że się zaśmieje i będzie udawać ze mną.Ale ona się...zarumieniła.Wziąłem od niej płaszcz i również go powiesiłem.Poszliśmy schodami na górę i weszliśmy do mojego pokoju.Dziewczyna o mało się nie zachłysnęła.
-To tu mieszkasz?-spytała.
-Tak?...-zacząłem myśleć co jej nie pasuje.Przecież wyglądał jak pokój każdego chłopaka.Fioletowe ściany,łóżko,telewizor...Co w tym było dziwnego?Nagle usłyszałem huk na dole.
-Co to było?-spytała gorączkowo.
-To pewnie rodzi...Chwila...są jeszcze w pracy...a brat w szkole.-mruknąłem.-Wziąłem pierwszą rzecz jaka mi wpadła w ręce,czyli pałkę do Basebolla.
-Poczekaj tu zaraz wrócę.-powiedziałem.
-Nie idę z tobą!-powiedziała i wzięła do ręki wieszak.
-No dobra...-mruknąłem i zaczeliśmy powoli schodzić na dół.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz